Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl

Były sobie regulaminy...

     Polska to taki ciekawy kraj, że niemal sportem narodowym jest obchodzenie prawa i regulaminów. Pół biedy, gdy jest to robione w "białych rękawiczkach" - gdy są pozory, że jednak postępuje się zgdonie z regulaminem. Gorzej gdy idzie się po bandzie, dodatkowo demonstrując w której części ciała rzeczony regulamin się ma.
Wróćmy na nasze lokalne brydżowe poletko.
Robisz w rozdaniu fałszywkę, która ostatecznie w rozdaniu niczego nie zmienia - zamiana lew. Ale zgodnie z przepisami przychodzi sędzia i zabiera Ci jedną lewkę. Do kogo masz pretensję? Ja do siebie. Trudno - taki przepis. Czy mądry czy głupi - nieistotne. Byle był równy dla wszystkich.
Bo nic tak nie podnosi ciśnienia jak egzekwowanie przeciwko Tobie wszelkich przepisów i zapisów regulaminowych, a jednocześnie mocno wybiórczo tych samych przepisów w sytuacjach korzystych dla Ciebie. A już kompletnie podnosi ciśnienie sytuacja, gdy przepisów nie przestrzega ...ich twórca.
Trzy szybkie przykłady z KPZBS (tak na prawdę to można ich podać dużo więcej):
     Okręgowy finał eliminacji do PM 2011. Według regulaminu awansują 2 najlepsze pary z eliminacji w KP. A w KP do gry dopuszczono pary z innych okręgów. Czy zastrzeżono w regulaminie, że awans dotyczy tylko par z KP? Nie. Więcej - nie napisano lokalnego regulaminu, więc obowiązuje centraly + regulamin GP KPZBS. No i stało się nieszczęście - wygrała para zawodników z LB. Co robi Zarząd? Zarząd robi sobie głosowanie i ostatecznie zgłasza do półfinału centralnego pary z miejsc 2 i 3.
Ciekawe tylko co głosowali? Może pytanie brzmiało: czy przestrzegamy własnego regulaminu...?
Całość dyskusji można znaleźć tu: tutaj
     Otwarte Mistrzostwa Europy 2011 w Poznaniu. Zarząd postanowił dofinansowac udział 3 par w tej imprezie. Opracowano więc regulamin z 3-stopniowymi eliminacjami. Jeden z ważniejszych punktów rego regulaminu brzmiał:
"3) Dofinansowanie przypisane jest do zawodnika i w przypadku braku udziału w OME przechodzi na następną parę lub zawodnika"
Eliminacje się odbyły - 3 pierwsze pary uzyskały prawo do dofinansowania. Po mistrzostwach okazało się, że pojechały: para z miejsca 1, "pół pary" z miejsca 2, para z miejsca 7 oraz "pół pary" z miejsca 10. I ci zawodnicy otrzymali dofinansowania. Niby wszystko OK. Byłoby, gdyby nie okazało się, że zawodnik z miejsca 4 nic nie wiedział o tym, że para z miejsca 3 rezygnuje i on może skorzystać z dofinansowania. Bo być może w takiej sytuacji by pojechał. Najciekawsze jednak w całej sytuacji jest to, co wyszło w trakcie dyskusji. Według niektórych członków Zarządu wszystko było cacy i to, że nikt nie poinformował zawodnika z miejsca 4 o przysługującym mu według regulaminu przywileju, nie jest żadnym problemem.
Całość dyskusji tutaj
     Mistrzostwa Okręgu Teamów 2011. Turniej reaktywowany, nie doczekał się osobnego regulaminu. Jedynia w ulotce informacyjnej można było znaleźć taki zapis:
"Mistrzostwa mają charakter otwarty, a jedynym warunkiem startu, jest przynależność do PZBS."
Wydawałoby się, że prosty i czytelny zapis. A mimo tego w wynikach turnieju można znaleźć w składzie teamu, na miejscu 2, zawodnika bez składki za 2011r - czyli w 2011 nie będącego członkiem PZBSu. Co ciekawe w tym samym teamie grał Prezez KPZBS. Nie wiedział? Miał to gdzieś? Opłaty przyjmował Skarbnik KPZBS. Sędziował inny członek Zarządu. Na sali było jeszcze kilku. Wszyscy mieli to głęboko?
A w sumie ktoś może zapytać - dlaczego mi to przeszkadza? Generalnie nie przeszkadza. Tylko po co taki zapis? Nie pisać takich głupot i nie będzie problemu. A w tym konkretnym przypadku bardzo mi to przeszkadzało i podnosiło ciśnienie. Już wyjaśniam dlaczego.
Turniej był w sobotę. Akurat miałem obowiązki w pracy i okazało się, że prawdopodobnie będę do 12 zajęty. A już się umówiliśmy. Nie przyjadę - wystawię 3 osoby. Ale przecież można grać w 5. Problem rozwiązany. Na pierwsze około 2 godziny mamy innego zawodnika. Tyle tylko, że ten zawodnik nie jest członkiem PZBS. Więc według ogłoszenia grać nie może. Trudno. Jakoś poprzestawiałem obowiązki i zagrałem od początku. Ale gdyby się nie udało - to zrezygnowalibyśmy z gry. Przez durny zapis, którego jak się okazało nikt nie przestrzegał, z Prezesem związku na czele.
Może podnieść ciśnienie ???

Co więc robić - przestrzegać regulaminów czy też nie? ... i tak dupa z tyłu ...

WAWA